
drzoanna napisał:
jeśli myślisz o tym = to nie nazwalabym takiech emocji "złymi"
nie zlymi to jakimi? raczej smutne, negatywne uczucia dla ciebie... ale czasem czlowiek potrzebuje tego zla.
Offline
Trafiłes w sedno, Till. Dokładnie o to chodzi. Czasami słucham takich rzeczy, zdołuje sie maksymalnie i odbijam od dna. Taka karma. Raz na jakiś czas trzeba pojechać ze sobą ostro.
Offline
Tibbets napisał:
drzoanna napisał:
ale co to są dla ciebie "złe emocje" ?
żal? wsciekłość? ból? tęsknota? poczucie bezsensu?Emocje same w sobie nie mogą być złe. Strach i wstyd powstrzymują nas przed robieniem głupich rzeczy, zazdrość mobilizuje do pracy a gniew i wściekłość dają siłę, gdy ktoś nas atakuje (niekoniecznie fizycznie). Ból to zwykły sygnał ostrzegawczy. I tak dalej.
To, czy emocja jest zła, czy dobra, zależy od tego, w jakiej sytuacji i wobec kogo lub czego się pojawia. Np. powszechnie uznawane za dobre i szlachetne litość i współczucie u sędziego, który sądzi zbrodniarza, mogą być zarówno dobre (litość i współczucie dla ofiar), jak i złe (litość i współczucie dla zbrodniarza).
myslę podobnie - dlatego pytałam Viljara - co ma na myśli konkretnie, mowiąc o "złych" emocjach jakie wywołują w nim jakies uwory muzyczne ...

Offline
Są uczucia i emocje, takie jak smutek czy żal, które moim zdaniem są złe, bo nic sobą ne wnoszą, a moga wiele zniszczyć. I takie właśnie odczucia budzi u mnie np. Republika "Zapytaj mnie, czy Cię kocham", Closterkeller "Owoce wschodu", The Cure "Love Song"... a jednak słucham ich namiętnie
Offline
Pinhead napisał:
Trafiłes w sedno, Till. Dokładnie o to chodzi. Czasami słucham takich rzeczy, zdołuje sie maksymalnie i odbijam od dna. Taka karma. Raz na jakiś czas trzeba pojechać ze sobą ostro.
Nom. Jak mam dola to tylko smutne kawalki i takie z ktorymi wspomnienie jest genialnie dobre, ale caloksztalt sytuacji koszmarny. troche poboli i przestanie.
a do tego dobra trawa i wisniowka, czasem dobre towarzystwo i jeszcze szybciej leci.
Offline
Viljar napisał:
The Cure "Love Song"
Ciekawe zjawisko... Bardzo wiele osób twierdzi, że ten kawałek ich dołuje, wzrusza i w ogóle, a dla mnie to jest tylko irytująca lekka pioseneczka, która psuje genialne pod każdym innym względem "Disintegration".

Offline
a slyszeliscie to w wykonaniu zespolu t.h.o.r.n.?
pewnie nie, bo to taki malo znany zespol z lodzi, ktory juz zreszta nie istnieje, ale pojawilo sie to cacko na jakiejs skladance curowej
Offline
Procella napisał:
Viljar napisał:
The Cure "Love Song"
Ciekawe zjawisko... Bardzo wiele osób twierdzi, że ten kawałek ich dołuje, wzrusza i w ogóle, a dla mnie to jest tylko irytująca lekka pioseneczka, która psuje genialne pod każdym innym względem "Disintegration".
Właśnie! Dlatego sam się dziwię, dlaczego ten kawałke przyprawia mnie o dół na maksa. Może czasami lekkie posenki, właśnie przez swoją prostotę mocniej działają?
Offline
Skrytojebczyni
Dla mnie muzyka, jakiś kawałek musi wywołać dreszcz, zwiększyć obieg adrenaliny.Nie lubie słuchać czegoś żeby się zadumać, poczuć smutna, zła itp.

Offline
Królowa jest tylko jedna
Ja robię się zła, jak słucham większości muzyki z radia. Z tego powodu zazwyczaj słucham TOK FM, bo tak mało jest tego badziewia, za to są najnowsze wiadomości i komentarze. Choć czasem do studia zapraszają takich debili, że az uszy bolą, kiedy się ich słucha.
Offline
Ja mam w pracy kolegów discolubów. Słuchaja z radyjka tych szitów, zatem zamykam się w kanciapie, włączam 2.1, i odgradzam się, bo słuchanie KISS fm czy innej Eski potrafi wzbudzic we mnie agresję.
Offline
Torso
Pinhead napisał:
Ja mam w pracy kolegów discolubów. Słuchaja z radyjka tych szitów, zatem zamykam się w kanciapie, włączam 2.1, i odgradzam się, bo słuchanie KISS fm czy innej Eski potrafi wzbudzic we mnie agresję.
Tak, skąd ja to znam. W poprzedniej robocie dzień w dzień przez całe 8 godzin byłam skazana na Radio Zet na przemian z RFM FM. Fuj, zwłaszcza Zetka przyprawiała mnie o mdłości. Nic dziwnego, że po godzinach czym prędzej sięgałam po stosowną odtrutkę.
Offline
Zanim Koleżanka odpowie, to ja się wtrącę i powiem, że wczoraj mi się mp3 zawiesił i przez 5 godzin byłem skazany na "RMF". Koszmar po prostu, przy tej muzyce mało nie zasnąłem na stanowisku tym bardziej, że porównywałem jakieś tabelki. Pomyśleć, że to właśnie dzięki RMF do Polski zawitała moda na Apollo 440 Co się porobiło z tym radiem? Na szczęście jakas litościwa dusza włączyła "ESKA Nord". Tam leci głównie muzyka klubowa. Przełączyli na moment, jak leciało C&C Music Factory i wróciły wspomnienia z czasów studenckich...
A najlepszą odtrutką jest właśnie mp3 z DM, Diary of Dreams, And One, The 69 Eyes i innymi pięknymi rzeczami
Offline
Torso
Pinhead napisał:
I co stanowi tę odtrutkę ? Pochwal się, Solitary.
Oj, bywa różnie, bywa dziwnie, w każdym razie gotyku w tym wszystkim nie ma za wiele. Proszę mnie tylko nie zjeść
Ogółem wszystko, co jest elektroniczne i ma klimat. A konkretniej:
- po pierwsze: ambient i dark ambient: Lustmord, Lull, Inade, Herbst9, Land:Fire ,Yen Pox, Robert Rich i co tam jeszcze się po drodze nawinie,
- "gotycka elektronika" ( tak, też nieraz z tymi gatunkami i podgatunkami mam problem ) - :wumpscut:, Das Ich, Suicide Commando, VNV Nation - w tej kategorii po tych wykonawców sięgam najczęściej,
- stosunkowo niedawno dostałam odpał na punkcie klasycznej muzyki elektronicznej: - Tangerine Dream, Klaus Schulze, w mniejszym stopniu Jean Michel Jarre
- Depeche Mode
Z rzeczy nieelektronicznych ( tego jest, jak na razie, mniejszość ):
- The Cure
- Joy Division
- Devil Doll
No i kategoria specjalna, nieklasyfikowalna, ale dla mnie magiczna:
- Dead Can Dance
- Elend
Na dzień dzisiejszy tak to mniej więcej wygląda.
Ostatnio edytowany przez Solitary (2008-07-26 12:22:58)
Offline
Viljar napisał:
A najlepszą odtrutką jest właśnie mp3 z DM, Diary of Dreams, And One, The 69 Eyes i innymi pięknymi rzeczami
Nigdy nie zrozumiem fenomenu And One. Kiedyś próbowałam tego słuchac, skończył się po kilkunastu minutach bólem głowy. Takie samo dicho, jak to, co leci w radiu, tylko wokalista ma trochę niższy głos

Offline
a mnie sie jakies tam kawalki and one poodobaja...
Offline
Pinhead napisał:
Ja zwariowałem na punkcie Pride and Fall. Sam tego nie rozumiem, ale od kilku miesięcy słucham ich prawie codziennie. Bardzo zimna muzyka, mimo takiej prostej formy.
Pride and Fall to faktycznie dośc fajna grupa, szkoda, że wokalista słabawy.

Offline
A ja właśnie się szykuję na zlol fanów Boga... ten, znaczy Depeche Mode
Przy okazji - nazwijcie mnie analfabetą muzycznym, ale co oznacza DCD w tytule wątku? Czy chodzi o DoD?
Offline
Torso
Viljar napisał:
Przy okazji - nazwijcie mnie analfabetą muzycznym, ale co oznacza DCD w tytule wątku? Czy chodzi o DoD?
DCD = Dead Can Dance
Offline
Viljar napisał:
A ja właśnie się szykuję na zlol fanów Boga... ten, znaczy Depeche Mode
A ja sie ide upić. Zasiąde gdzieś w mieście, wącze mp3 i sie upije. Tak dla yay. Idę.
EDYTA: po imprezie. No i sie upiłem. I wytrzeźwiałem nad ranem. FAAAAAAAAAAAAAAAAAJNIE było
Offline
Solitary napisał:
DCD = Dead Can Dance
Dzięki Chyba zrobiłem z siebie kołtuna. Za tydzień będziemy wielbić yyy... Boga w Poznaniu
Pinhead napisał:
A ja sie ide upić. Zasiąde gdzieś w mieście, wącze mp3 i sie upije. Tak dla yay
Trzeba było do nas przyjechac, upiłbyś się w towarzystwie.
Offline